Rozdział 11

Rozdział 11

“No nie, czy ona musi znowu gadać na ten sam temat?”
Taka była pierwsza myśl Lily Potter kiedy usłyszała fragment rozmowy Kelsey i Paula. To już powoli zaczynało ją nudzić.
- Mówiłam ci Howell - mówiła Kelsey. - że Cassie jest z Delem. Ile ja to będę jeszcze powtarzać?
- Nie jestem z Delem - wtrąciła się do rozmowy Cassie. - Ja tylko z nim gadam, a to jeszcze nic nie znaczy.
“Jeszcze - pomyślała Kelsey. - Ale kiedyś może coś znaczyć”.

Lily Snape weszła do wielkiej sali i usiadła przy stole Ślizgonów. Wszyscy uczniowie i wszyscy nauczyciele siedzieli już na swoich miejscach.
- Mam wiadomość - odezwała się do niej Jane Bulstrode.
- Jaką?
- W tym tygodniu zaczynamy treningi quidditcha - powiedziała Jane. - Mam tylko nadzieję, że Lestrange i Dołohow do tego dnia wrócią.
- Co? Kiedy ma być ten quidditch?
- W sobotę - odezwał się Joe Wetmore.
- W tą? - spytała lIly.
- Tak - powiedziała Jane. - Dzisiaj o 19 zaczynamy treningi quidditcha. Jakby coś trzeba będzie wybrać dwie nowe ścigające. Obrońcę też, bo Ateara wolał pójść do tej swojej sfory.
- Ja chcę być jedną ścigającą - powiedziała jedna koleżanka Eileen.
- I ja też - powiedziała druga.
- Dzisiaj o 18 zgłosicie się do mnie - powiedziała Jane.

Po chwili przylatywały do wszystkich sowy z listami i paczkami. Lily dostała jak zwykle kolejny numer “Żonglera”.
“Zobaczymy co ciekawego się wydarzyło” - pomyślała i spojrzała na pierwszą okładkę.
Na pierwszej stronie były zdjęcia bardzo dobrze jej znanych wampirzyc, a nad nimi nagłówek: “Wampiry znowu walczą”.
- No nie, zawsze te polowania tak muszą się kończyć? - spytała lily.
- A jak się kończą? - spytała ją Sally Skeeter. - I znowu czytasz “Żonglera”?
- Mówiłam ci coś na ten temat - powiedziała lily. - A teraz daj mi przeczytać.
Otworzyła na stronie z artykułem.
“W piątek o godzinie 20 była kolejna walka z wampirami - pisze Ksenofilius Lovegood, reporter “Żonglera”. - Tym razem walkę przegrali Cullenowie.
Rodzina Cullenów wybrała się na polowanie. W tym samym czasie polowała banda Rileya. Pomiędzy tymi dwoma grupami zaczęła się walka, w której została ranna Isabella Cullen”.
“Czy Renesmee o tym wie?” - pomyślała lily.
Dalej nie czytała tego artykułu. Teraz myślała o Renesmee. Dlaczego nie napisali o tym wcześniej? Dlaczego Renesmee się nie dowiedziała o tym w sobotę? Jak zareagowała na tą wiadomość? Te pytania przychodziły jej na myśl. Musiała napisać do niej jakąś wiadomość. Na drugiej lekcji była historia magii, więc miała czas na napisanie wiadomości i na pomyślenie o tym wszystkim. Notatkę napisze kto inny.

Pierwsza lekcja minęła tak jak zwykle. Charity Burbage przez pierwsze dziesięć minut opowiadała wszystkim o Slughornie. Później zaczęła mówić cos na temat lekcji i zadała jakąś pracę domową.

Wreszcie nadeszła tak oczekiwana przez Lily lekcja historii magii.
Wszyscy weszli do klasy i zajmowali wolne miejsca.
Pięć minut później profesor Binns zaczął coś mówić o jakiejś wolnie z goblinami, a wszyscy robili to co zwykle. Tylko kilka osób pisało notatkę.
Lily wyjęła swój telefon i zaczęła pisać smsa do Renesmee.
“Nessie. Przeczytasz to pewnie na przerwie. Muszę ci coś powiedzieć. Ty wiesz, że twoją mamę zaatakowała banda Rileya? Nie mogłam ci powiedzieć o tym wcześniej, bo dopiero dzisiaj się o tym dowiedziałam”.
Przeczytała dwa razy tą wiadomość i wysłała ją.
Później włożyła telefon do torby i zaczęła rozmyślać.

- Ej, Lily, przeczytaj to - powiedziała Rose kładąc przed nią numer tygodnika “Czarownica”.
- Nie mam czasu - powiedziała lIly.
- Ale przeczytaj to - powiedziała Rose. - Na pewno cię to zainteresuje.
Lily spojrzała na pierwszą stronę. Było na niej zdjęcie Belli Cullen, a nad nim nagłówek: “Romantyczna noc w szpitalu”.
Lily otworzyła na artykule i zaczęła czytać.
“Dzisiaj artykuł jest nietypowy - pisze Rita Skeeter. - Dzisiaj przedstawię wam jedną mugolską wampirzycę i jej ostatnią noc w szpitalu” - tutaj pojawiło się kolejne jej zdjęcie. “Oto Isabella Cullen z domu Swan. Jej związek z wampirem znają wszystkie fanki i wszyscy fani sagi “Zmierzch”.
Bella Swan była z Edwardem Cullenem już w klasie pierwszej gimnazjum. W ich związku była dłuba, bo aż półroczna przerwa. Nie będę opisywać co działo się podczas niej.
Trzynaście lat temu ta dziewczyna wyszła za tego wampira, a jego imię to Edward Cullen” - były pokazane ich zdjęcia ze ślubu. - Po miesiącu urodziła im się półwampirzyca Renesmee.
Jak wiecie już z proroka codziennego Bella Cullen została ranna. Zawieziono ją szybko do szpitala. jej mąż Edward Cullen wszedł na salę operacyjną i przesiedział tam cztery godziny. Później sbył przy niej przez cały jej pobyt. Spędzali ze sobą, jak to nazywa Bella Cullen, piękne chwile”.” - w tym miejscu pokazano zdjęcia Edwarda i Belli całujących się.
“I co wy na to? Piękne to ze strony Edzia, prawda?”
I znowu pojawiły się zdjęcia całujących się wampirów.
Lily popatrzyła jeszcze raz na całujące się wampiry. Tak bardzo chciała znaleźć się na miejscu Belli. Myślała kto by mógł znaleźć się na miejscu Edwarda. Nikt taki nie przychodził jej do głowy. No może poza… No właśnie. Poza jednym Gryfonem z jej klasy. Czyli poza Johnem Howelem.
“John Howell? - pomyślała Lily. - On na miejscu Edwarda?”
Dobrze, że John nie słyszał jeJ MYŚLI. lILY BYŁA CIEKAWA CZY ON POMYŚLAŁ O NIEJ TAK SAMO.
Szybko jednak odrzuciła tą myśl. Jak ona, Lily Snape ze Slytherinu, mogła być z Gryfonem Johnem Howelem? Lily nie mogła być z Johnem Howelem. A co będzie jak ich związek zakończy się tak jak przyjaźń profesora Snape’a i Lily Evans? Ona może zdenerwować się na przykład na Rachel, która znowu będzie rzucać na cruciatusy. Może się zdenerwować na Jessicę, która znowu będzie jej mówić, że po co ona spotyka się z Howelem. A jak Howell będzie chciał z nią rozmawiać to ona może nie chcieć i z tych nerwów może nazwać go szlamą. A co wtedy Howell zrobi? Zerwie z nią? Będzie z Finnigen? A jak przeżyje rozpad związku? Tak jak Bella przez to pół roku? Nie, na pewno nie tak. Lily zastanawiała się jak Edward przeżył to pół roku bez Belli. Na pewno nie był w tym czasie z Taneyą. Bella była z Jacobem Blackiem. A właśnie. Z kim by była lily po rozpadzie tego związku? Z Crabbe’m? Nie, o tym nie chciała nawet myśleć. Nie chciała dostawać cruciatusów. Teraz Lily myślała o drugiej części sagi “Zmierzch”. Czasami się zastanawiała jak Edward przeżył to pół roku bez Belli. Gdyby to było opisane z punktu widzenia Edwarda to na pewno już by to wiedziała.

Te rozmyślania przerwał jej dźwięk przychodzącego smsa. Lily wyjęła telefon z torby. Może to sms od Renesmee.
“Hej - pisała Nessie. - Teraz mam matmę, ale pani Frał na chwilę wyszła i mogę spokojnie coś napisać.
Wiem o wszystkim. Ciocia Alice mi powiedziała to wczoraj. Mama jutro wychodzi ze szpitala.”
A więc Renesmee wiedziała o wszystkim.
Lily odpisała jej na smsa.
“A mogłabyś się dowiedzieć jak twój tata przeżył bez twojej mamy pół roku?”
Schowała telefon do torby i znowu zaczęła rozmyślać. Niestety te rozmyślania przerwał jej dzwonek na przerwę.

- Jaką teraz mamy lekcję? - spytała Rose Lily.
- Teraz? Infę mamy - odpowiedziała jej Lily.
- Łączoną? - spytała Rose.
- Tak - odpowiedziała Lily.
Do Rose podszedł Scorpius Malfoy.
- Znasz odpowiedź na to pytanie - powiedziała Rose zanim Malfoy zdążył coś powiedzieć.
- Ja nie o to chciałem zapytać - powiedział Malfoy. - Ja chciałem tylko normalnie pogadać.
- A w czasie tego gadania na pewno mnie o to samo zapytasz.

Lily poszła już pod salę informatyczną. Po drodze spotkała Pottera i jego bandę.
- O, siema Snape - powiedział James.
- Siema - powiedziała Lily.
- Co ciekawego robiliście na historii magii? - spytał Potter. - U nas jak zwykle to samo. Notatki pisze tylko Roxanne.
- U nas Godryk pisał notatki - powiedziała lIly.
- Jak to? - spytał James. - A ty nie pisałaś notatek?
- Nie.
- To co robiłaś?
- Nic nie robiłam. Siedziałam i myślałam.
- Nie będę pytać o kim, bo tą odpowiedź wszyscy znają - powiedział Potter.
- Gdzie teraz idziecie? - spytała lily.
- Do Eileen - powiedział Bruce. - Jordanowie tylko z nami nie idą, bo wolą iść do swoich dziewczyn. James też by pewnie poszedł do Angeli jakby mógł, ale niestety takiej możliwości nie ma, bo Angela nie jest w Hogwarcie.
Po chwili Lily została sama przed salą informatyczną. Zaczęła myśleć o tych samych rzeczach, o których myślała na historii magii. Niestety to długo nie potrwało, bo przed salę informatyczną przychodzili już trzecioroczniacy.
- no jesteś Lily - powiedziała Rose. - I co, podobał ci się artykuł?
- Jaki artykuł? - spytała Lily wyrwana z zamyślenia.
- No ten. O Edwardzie i Belli.
- Aaa, ten. Tak, bardzo ciekawy.
- Nieźle musiało wtedy być. Na pewno każda dziewczyna chciałaby mieć takie piękne chwile. Ty pewnie też, co nie?
- No tak - powiedziała Lily.
- A kogo stawiasz na miejsce Edwarda?
Lily nie odpowiedziała jej od razu na to pytanie. Rose domyśliła się o kogo chodzi.
“Howell?” - spytała siebie w myślach. O szczegóły Lily już nie chciała pytać.

Po chwili zadzwonił dzwonek i profesor Meadows otworzyła drzwi do klasy.
Wszyscy weszli i zajęli wolne miejsca. Zaczęli uruchamiać komputery, które uruchamiały się bardzo szybko.

****

- Ej, Cullen!
Na korytarz wyszła Kędzierska ze swoimi koleżankami. Bardzo nie lubiła Renesmee. Konkretnego powodu do tego nie miały. Nie lubyły też Lily Snape - najlepszej koleżanki Renesmee. Kiedyś Lily z nerwów nazwała je szlamami i od tego te dziewczyny przestały ją lubić.
- Cullen, poczytaj sobie - powiedziała Kędzierska podając jej jakąś gazetę. - I Obejrzyj sobie te zdjęcia. Spodobają ci się.
- Powiem tylko, że osoby na zdjęciu na pewno znasz - powiedziała druga dziewczyna.
- Jak skończysz to przynieś. Chyba wiesz w której my jesteśmy klasie/
Po chwili dziewczyny poszły dalej, a Renesmee zaczęła czytać.
“Dzisiaj artykuł jest nietypowy - pisze Rita Skeeter. - Dzisiaj przedstawię wam jedną mugolską wampirzycę i jej ostatnią noc w szpitalu” - - Renesmee przeczytała pierwsze zdanie i spojrzała na zdjęcia Belli Cullen. Nie czytała całego tylko go szybko przejrzała. I tak doszła do końca i spojrzała na Edwarda i Bellę całujących się.
Później poszła do klasy trzeciej C gimnazjum i zaniosła gazetę dziewczynom.
- I co? - spytała Kędzierska. - Podoba ci się?
- Kto to w ogóle opisywał? - spytała Renesmee. - Kto to jest ta Rita Skeeter?
- Co, Lily ci nic nie mówiła? - spytała inna dziewczyna. - Rita Skeeter to reporterka “Proroka codziennego” i pisze też artykuły do “Czarownicy”. Z tej gazety właśnie artykuł czytałaś.
- A Snape nadal nazywa wszystkich szlamami? - spytała trzecia dziewczyna. - Lepszy już jest Howell, bo on tak wszystkich nie nazywa.
Renesmee chciała wyjść z tej klasy jak najszybciej.
- Chyba będziesz znana w całym Hogwarcie - powiedziała Kędzierska. - Na pewno wszyscy tam ten artykuł czytają. Nawet siostra twojego ukochanego.
W klasie trzeciej g c pojawił się Harry Clearwater.
- No, mówiłam, że ze zaraz do niej przyjdzie - powiedziała jeszcze inna dziewczyna. - no co, nie bronisz swojej ukochanej?
Clearwater tylko przemienił się w wilka.
- ALe po co to robisz? - spytała Nessie. - Harry, nie musisz, ja zaraz stąd wyjdę.
Wyszła z tej klasy, a Harry przemieniony w wilka za nią.
dziewczyny wyszły za nimi.- Ej, gdzie jest Clearwater? - spytała Kędzierska.
- Nie wiem - powiedziała druga dziewczyna.
- A co tu robi ten wilk? - spytała Kędzierska.
- Cullen, nie wiedziałam, że kolegujesz się z wilkami - powiedziała trzecia dziewczyna.
\W tej chwili Clearwater rzucił się na wszystkie pięć dziewczyn, bo tyle ich wyszło za Nessie i Harrym.
Po chwili ze swojej klasy wyszła Carmen Yourkie.
- O nie - powiedziała. - Co on robi? Znowu Call coś wymyślił?
- To nie Billy Call - powiedział Bruce Anusiak. - To Harry Clearwater.
- ALe po co on się przemienił? - spytała Carmen.
Po chwili zobaczyła pięć dziewczyn, na które rzucił się Clearwater.
- Co mam robić? - spytała jedna z dziewczyn.
- Musimy od niego iść - powiedziała kędzierska.
- Ale ja nie mogę - odezwała się kolejna z dziewczyn. - On jest prawie blisko mnie.
- Golińska, na co czekasz? - spytała kędzierska. - No idź szybko do klasy.
- To wy też idźcie - powiedziała Golińska.
Dwie dziewczyny zdążyły jeszcze pójść do klasy zanim złapał je Clearwater.

****

- Jest tutaj Bella? - spytał Jacob Black kiedy wszedł do domu Cullenów.
W salonie siedziała Rosalie Hale.
- Co ty tu robisz? - spytała Rosalie patrząc na Jacoba.
- Szukam Belli - odpowiedział jej Jacob.
- Bella jest w szpitalu - odpowiedziała jemu Rosalie. - Jutro wychodzi.
- A Edward gdzie?
- W liceum matematyczno-fizycznym. Uczy tam biologii.
- A jak tam Nessie?
- A co, znowu ją wpoiłeś? - spytała Rosalie. - To powiem ci, że Nessie znalazła sobie innego i lepszego zmiennokształtnego.
- co? Na pewno Setha.
- Nie - powiedziała Rosalie. - A tak po drugie czego chcesz od Belli?
- Chciałem pogadać z nią o wpojeniu.
- Jakim wpojeniu? Nic z tego! - Rosalie coraz bardziej denerwowała się na Jacoba.
- Ja ją wpoiłem - powiedział Jacob.
- Nie gadaj głupot. Nie możesz jej wpoić.
Po chwili przyszedł Emmett.
- O, siema Black - powiedział do Jacoba. - Słyszałem, że wpoiłeś Bellę. Nie jesteś już z Gabrielle Delacour?
- Nie byłem z nią - powiedział Jacob.
- A ja myślałem, że z nią byłeś. Weasley mi coś takiego mówił.
- Kiedy Bella wyjdzie ze szpitala? - spytał Jacob zmieniając temat.
- Mówiłam ci, że jutro - powiedziała Rosalie.
- To powiedz jej, że chciałem z nią pogadać.
“Znowu się zaczyna” - pomyślała Rosalie. Postanowiła powiedzieć o wszystkim Edwardowi kiedy on wróci do domu.
Jacob zbierał się do wyjścia.
- Ja idę do sfory - powiedział.
“I dobrze” - pomyślała Rosalie. Jacob Black bardzo ją zdenerwował.
- Siema Black - z Jacobem w drzwiach minął się Edward. - gdzie idziesz?
- Do sfory - powiedział Jacob. - Po to tu przyjechałem.
Po chwili wyszedł z domu Cullenów.
Edward wszedł do salonu.
- On nie przyjechał tutaj dla sfory - powiedziała Rosalie.
- To po co? - chciał wiedzieć Edward.
- Edziu, ja wiem, że cię to zdenerwuje, ale… On wpoił Bę.
- Co?
- Wpoił Bellę - powtórzyła Rosalie.
- Jak to? Ja myślałem, że on był z Gabrielle Delacour.
- Bo on z nią był - powiedziała Rosalie. - Ale jak widać wpojenie mu nie przeszło.
“No wiedziałem” - pomyślał Edward.
Teraz słyszał myśli Blacka. Rzeczywiście ten wilk myślał o Belli.
- A o Renesmee nic nie mówił? - spytał Edward.
- A co miałby o niej mówić? - spytała Rosalie.
- No na przykład, że ją wpoił.
- Tylko pytał co tam u niej. Ja mu powiedziałam, że Nessie znalazła sobie innego zmiennokształtnego.
Edward usiadł przy komputerze.
0 Za kilka minut idę do Belli - powiedział Edward. - Ale muszę coś zrobić.
Włączył komputer, który szybko się uruchomił. Sprawdził czy są jakieś nowości na jego ulubionych stronach. Nowych rzeczy nie było.
- Idę - powiedział Edward. - Wrócę chyba jutro.
Wyszedł z domu. Wsiadł w swoje srebrne volvo i pojechał do szpitala.
O tej godzinie dyżur miał Carlisle, więc Edward mógł wejść na salę numer 4.
- Cześć Edward - powiedziała Bella i pocałowała go na powitanie.
- Cześć Bello - powiedział Edward i odwzajemnił pocałunek.
Powitanie potrwało jakąś chwilę. Po tych pocałunkach wampiry usiadły na łóżku.
- Bello - powiedział Edward.
- Co się stało? - spytała Bella.
- Ten wilk Black wrócił.
- A po co?
- on cię wpoił.
- Co? Zostawił Gabrielle dla mnie? O nie, ja na pewno z nim nie będę. Ja nie odwzajemnię tego wpojenia. Ja Edward tylko ciebie kocham - po tych słowach pocałowała go.
- Ja też cię kocham Bello - powiedział Edward. Po chwili Bella znalazła się w jego objęciach.
- Ja mam jeszcze z nim gadać o tym wpojeniu? - spytała Bella Edwarda.
- Jak chcesz - powiedział Edward.
- Nie będę z nim gadać o żadnym wpojeniu - powiedziała Bella. - Ja nie odwzajemniam jego wpojenia. Nessie też nie.

Ich rozmowa nie potrwała długo, bo na salę numer 4 wszedł Jacob.
- Cześć Bella - powiedział Jacob do wampirzycy. - Co tam u ciebie?
- Po co tu przyszedłeś? - spytała Bella.
- Bella, ja dla ciebie przyjechałem - powiedział Jacob. - Ja cię wpoiłem.
- Ale wiesz, że ja tego wpojenia nie odwzajemnię?
- Dlaczego?
- Ja kocham tylko Edwarda.
- Ale Bells, w liceum też mnie kochałaś.
- Ale liceum minęło, minęło trzynaście lat, ty wyjechałeś, miałeś dziewczynę, a teraz wróciłeś, żeby znowu mnie wpoić?
- Bella, ja przez trzynaście lat o tobie myślałem. Dlaczego musiałaś się stać tą pijawką?
- Black, nie mamy o czym rozmawiać - powiedziała Bella. - Ja ci już mówiłam tyle razy i powtórzę to jeszcze raz. Ja tego wpojenia nie odwzajemniam, nie odwzajemniłam i nie odwzajemnię.
- A Nessie?
- Nessie ma innego zmiennokształtnego, lepszego od ciebie - powiedziała Bella.
- Ale Bells - Jacob podszedł do niej.
- Lepiej nie podchodź do Belli, bo ona nie polowała od trzech tygodni - powiedział Edward.
Jacob nie chciał jej słuchać. Podszedł bliżej Belli.
- Bells, odwzajemnisz moje wpojenie?
- Nie - odpowiedziała Bella i odsunęła się jak najdalej od Jacoba.

****

- Edward, kiedy wracasz?
- Jutro, już z Bellą.
- DOpiero? A chciałam trochę pogadać.
- No to pogadamy jutro we trójkę.
- Ale w nocy znowu będziecie chcieli spędzić czas we dwoje.
- Na pewno z tobą trochę pogadamy.
- A jak się czuje Bella?
- Lepiej.
- To dobrze. Ja muszę kończyć.
- To cześć.

Alice rozłączyła się i włożyła komórkę do kieszeni. Po chwili zeszła na dół do salonu. Tam siedziała Rosalie.
- Alice, muszę ci coś powiedzieć - powiedziała Rosalie.
- A co się stało? - spytała Alice.
- Black wrócił. Wpoił Bellę.
- Jak to wpoił Bellę? - spytała Alice. - On nie może wpoić Belli.
- Ale powiedział, że ją wpoił.
- A gdzie on teraz jest?
- W sforze.
Alice usiadła na wolnym miejscu.
- A co tam u Belli? - spytała Rosalie.
- Już z nią lepiej - powiedziała Alice. - Wychodzi jutro.
- To wiem - powiedziała Rosalie. - A Edward kiedy wróci?
- Chyba jutro - powiedziała Alice.
Do salonu wszedł Emmett.
- A Black jeszcze nie wrócił? - spytał Emmett.
- Nie - powiedziała Rosalie.
Do Alice znowu zadzwonił telefon.
- Halo.
- Cześć Alice - wampirzyca usłyszała w słuchawce głos Belli.
- Cześć. Co tam u ciebie?
- Jest lepiej. Jutro wychodzę. Ja coś ci muszę powiedzieć.
- Co się stało?
- Black u mnie był.
- Był u ciebie? A co od ciebie chciał?
- Pogadać ze mną o wpojeniu. Ale ja mu powiedziałam, że wpojenia nie odwzajemniam.
Rozmowa potrwała jeszcze kilka minut.
- No to do jutra - zakończyła rozmowę Bella.
Alice schowała komórkę do kieszeni.
- Wiecie, że Black poszedł do Belli? - powiedziała. - On chciał z nią gadać o wpojeniu.
- Naprawdę? - spytała Rosalie. - A nadal on u niej jest?
- Nie wiem - poweidziała ALice. - Ale jak jest to niech szybko wraca. Gabrielle Delacour ma tu do niego przyjść.

****

- Mówiłam ci coś Black - powiedziała Bella.
- ALe ja cię naprawdę wpoiłem.
- Ty mi nie gadaj o tym swoim wpojeniu. Ja to już od liceum słyszę.
- Bo ja od tego czasu cię wpoiłem.
- Przestań Black. Ja tego twojego wpojenia nie odwzajemnię.
Po chwili przyszedł Edward.
- Jestem Bello - powiedział i usiadł obok niej.
- Bella - powiedział Jacob. - Ale ja chcę pogadać o tym wpojeniu.
- Ja już powiedziałam coś na ten temat - powiedziała Bella.
- Ale Bella - powiedcział Jacob.
Bella była już bardzo zdenerwowana na Jacoba.
- Lepiej przestań gadać o tym wpojeniu - powiedziała. - jeżeli nie chcesz, żebym straciła kontrolę.
- Ale Bella, ja chcę pogadać o tym wpojeniu - mówił dalej Jacob.
Bella przez jakiś czas miała jeszcze nad sobą kontrolę.
- To co, zanim pójdę do sfory to pogadamy o wpojeniu? Bo ja wpoiłem ciebie. To jest silniejsze niż wpojenie Renesmee.
Bella straciła nad sobą kontrolę.
- Bello, nie rób tego - powiedział Edward.
Było już za późno. Bella rzuciła się na Jacoba i wypijała już jego krew.
- Bello, zostaw go - powiedział Edward.
Bella nie słuchała Edwarda. Tak bardzo była zdenerwowana na Jacoba.
- Bello - powtórzył Edward trochę głośniej.
Bella odeszła od Jacoba po kilku minutach.
Obydwa wampiry wyszły z sali.
- Poraz pierwszy straciłam kontrolę - powiedziała Bella do Edwarda. - Edward, co ja mam zrobić A co będzie z Blackiem??
- Carlisle zaraz po niego przyjdzie - powiedział Edward.
- Ale ja straciłam nad sobą kontrolę - powiedziała Bella.
- To było tylko raz - powiedział edward. - Następnym razem będzie lepiej. - Edward objął Bellę i pocałował.
Bella znowu pokazała Edwardowi swoje myśli.

Super Sylwester

Hej.
W roku 2011 miałam fajnego Sylwestra.
W Sylwestra było osiem osób: ja, mój brat, moi rodzice, moje dwie ciocie, moja koleżanka i kolega mojego brata.
Z koleżanką słuchałyśmy muzyki i trochę gadałyśmy. Później pograłyśmy w milionerów z moim bratem i jego kolegą, ale nie udało nam się wygrać. O 21 poszłyśmy słuchać muzyki do rodziców i było kilka fajnych kawałków. xd . O 12 wyszłyśmy na balkon i słuchałyśmy petard. Później wymyśliłyśmy fajną przeróbkę RH puls “Poprostu miłość” :) . Położyłyśmy się o piątej i wstałyśmy o dziewiątej :) . Wczoraj też trochę posłuchałyśmy muzyki i pogadałysmy. Z moim bratem graliśmy w Milionerów i wygraliśmy. O 17 otworzyłam pianino i trochę pograliśmy różne piosenki.
Kończę ten wpis, który jakiś dziwny jest. Taki mi wyszedł :) . A tak po drugie nie piszę tego na wypracowanie tylko tak na luzie xd .
Rozdział wkleiłam, będzie niedługo kolejny. Dwunasty nie wiem kiedy będzie.
Do następnego wpisu.
Pozdro

Rozdział 10

Rozdział 10

W domu Cullenów życie wampirze toczyło się normalnie. Culleniwie chodzili na polowania co jakiś czas i robili inne rzeczy. Alice ostatnio była na przyjęciu u Taneyi. Jak zwykle były tam wszystkie wampirzyce, które były znajomymi tych obydwu rodzin. Na przyjęciu u Taneyi nie było tylko Belli i Rosalie.
W szkole u Renesmee też nic ciekawego się nie działo. Renesmee nadal spotykała się z Harry’m Clearwaterem. Coraz częściej pisała z nim wiadomości na g-g. U Diega i Bree też nic ciekawego się nie działo. No może poza akcjami, które robili Black, Kristie i cała banda Rileya.

- Emmett, poczekaj na nas - powiedziała Esme do Emmetta, który już wychodził z domu.
Cała rodzina Cullenów [z wyjątkiem Renesmee] przygotowywała się do wyjścia na polowanie, które miało trwać cały weekend.
Do salonu zeszła Alice.
- Wszyscy są gotowi? - spytała.
- Nie ma jeszcze Rosalie - powiedziała Esme.
Po chwili weszła też Rosalie.
- Już jestem - powiedziała. - Chyba możemy wychodzić.
Tymczasem Bella podeszła do Renesmee, która siedziała w salonie razem z wampirami.
- Jak wiesz my wychodzimy na polowanie na cały weekend - powiedziała.
- Wszyscy? - spytała Renesmee.
- Tak - odpowiedziała jej Bella. - Wrócimy w niedzielę wieczorem.
- A gdzie ja będę przez ten cały weekend? - spytała Renesmee.
- U Lily - powiedziała Bella.
- Jak to? - spytała Renesmee. - Ja? U Lily?
- Lily w ten weekend jedzie do domu - powiedziała Bella. - Więc to będzie dobra okazja, żebyście się spotkały po tak długim czasie. Kiedyś mówiłaś, że chciałabyś pojechać do Lily.
Renesmee ucieszyła się kiedy usłyszała tą wiadomość. Z Lily nie widziała się już dwa miesiące. Od początku roku tylko pisała z nią wiadomości na g-g albo wysyłały sobie smsy.
- Severus Snape po ciebie tu przyjdzie - powiedziała Bella.

Minęło kilka minut. Wampiry jeszcze nie wychodziły na polowanie, bo czekały aż po Renesmee przyjdzie Snape. Po jakimś czasie rzeczywiście z kominka wyszedł Snape, a z nim Lily.
- Cześć Ness - powiedziała Lily kiedy zobaczyła półwampirzycę. - Jak dawno cię nie widziałam. I sory, że ci nie napisałam, że do mnie jedziesz.
- Cześć Lily - powiedziała Renesmee. - Fajnie, że w ten weekend jesteś w domu.
- John pojechał do domu no i co ja bym tam robiła. Bym może gadała z Eileen, ale nie mogę też z nią gadać cały czas.
- Dobra, opowiesz mi wszystko jak będziemy na miejscu - powiedziała Renesmee.
Renesmee do domu Lily miała się dostać świstoklikiem. Snape nie chciał dostawać się tam innymi sposobami magicznymi.
Ten weekend zapowiadał się na bardzo ciekawy. Okazało się, że Lily zaprosiła jeszcze Sandy Fletcher. Eileen też zaprosiła swoje koleżanki: ze swojej mugolskiej klasy Lilkę Konieczko i z Hogwartu Corę, Kate i dwie dziewczyny ze Slytherinu.
Już po kilku minutach wszyscy znaleźli się w domu Lily.
Cullenowie tymczasem wyszli na polowanie.

- No nareszcie jesteście - powiedział Riley do dwóch wampirzyc, które przyszły na miejsce spotkania. - Czekałem tylko na was.
- Ja miałam trochę rzeczy w Hogwarcie do zrobienia - powiedziała Taneya Lestrange.
- I ja też - powiedziała Leah Dołohow.
- Dzisiaj jeszcze to przyjmuję - powiedział Riley.
Riley sprawdził jeszcze raz czy wszyscy są. Cała banda była w komplecie.
- To możemy iść na polowanie - powiedział Riley.
Wszystkie wampiry ruszyły za nim.
- Na kogo będziemy dzisiaj polować? - spytała Kristie.
- A na kogo byś chciała? - spytał Black.
Kristie zastanawiała się przez chwilę.
- No na przykład… Jakiegoś członka Zakonu Feniksa - powiedziała po chwili.
- A masz jakiegoś konkretnego? - pytał dalej Black.
- No nie mam - powiedziała Kristie. - Ale może ktoś się znajdzie.
- A może tym razem nie będziemy polować na członka Zakonu Feniksa - powiedział Black. - To co wtedy zrobisz?
- A na kogo mielibyśmy polować? - spytała Kristie.
- No na przykład na… - zaczął Black, ale przerwał.
Znowu banda Rileya spotkała się z Cullenami. Były to wampiry, z którymi ta banda najwięcej walczyła. Cullenowie chcieli ich pokonać, ale jak na razie pokonać się udało tylko Raula.
“O, zaczyna się” - pomyślała Alice.
- Co się zaczyna? - spytał Edward. Przedtem wyczytał jej myśl.
- Zaczyna się - powiedziała Alice.
- Ale co się zaczyna? - chciał wiedzieć Edward.
- Walka - powiedziała Alice.
Reszta Cullenów przestała na chwilę polować.
- Co się stało? - spytała Esme.
- Szykujcie się na kolejną walkę - powiedział Edward.
- No czy to musi być zawsze na naszym polowaniu? - spytała Rosalie.
Banda Rileya stała nadal w tym samym miejscu. Kristie patrzyła raz na Cullenów, a raz gdzieindziej. Szukała kogoś na kogo mogłaby zapolować.
- Znalazłaś coś? - spytała jakaś wampirzyca.
- Niestety nie - powiedziała Kristie. - Jak na razie znalazłam tylko Cullenów.

Walka zaczęła się po kilku minutach. Jeszcze przed walką Kristie udało się na kogoś zapolować. To polowanie przerwał jej Riley.
- Na co czekasz? - spytał. - Zaczynamy walkę. Mamy okazję, bo są tu Cullenowie.
Kristie nie miała wyboru. Musiała odłożyć to polowanie na później i zacząć walkę z Cullenami.
- Ja zajmę się tamtym Cullenem - powiedział Riley wskazując na Edwarda. - Ty - powiedział do Kristie. - Zajmiesz się tamtymi - wskazał na Diega i Bree. - A wy - powiedział do dwóch nowych wampirzyc. - Zajmiecie się tą nową przemienioną.
- A ja? - spytał Black. - Co ja będę robić?
- Będziesz używać czarów z Hogwartu - powiedział Riley.
- A czy tego nie mogą zrobić śmierciożercy?
- Nie. To jest walka tylko pomiędzy wampirami. Nikogo innego nie będziemy w to mieszać.
Wszyscy zaczęli wykonywać swoje zadania. Black rzucił jakieś tam zaklęcia na Cullenów. Jednak po kilku minutach przestał to robić. Było to dla niego nudne zajęcie. Podszedł do jakiegoś członka rodziny Cullenów.
Tymczasem inne wampiry wykonywały swoje zadania. Kristie walczyła z Diegiem i Bree i jak na razie przegrywała tą walkę. Riley i Edward też walczyli ze sobą, ale nie było wiadomo kto wygra. Leah i Taneya bardzo dobrze poradziły sobie ze swoim zadaniem chociaż na początku też było to trudne. Bella broniła się najlepiej jak umiała, ale dwie wampirzyce były szybsze. Jedna z nich rzuciła sectum semprę. To nie pomogło, bo na wampiry nie pomagają takie zaklęcia. Spróbowała cruciatusem. Też nie wyszło. Musiała użyć wampirzych sposobów. Druga wampirzyca rzucała zaklęcia, żeby Bella nie mogła nic zrobić.
- Jak wam idzie? - Riley na chwilę przerwał walkę, żeby zobaczyć jak radzą sobie członkowie jej bandy. - No, Lestrange, Dołohow, widzę, że poradziłyście sobie świetnie - popatrzył na wampirzyce ze swojej bandy, a później na Bellę, która leżała na ziemi i nie ruszała się.
Dla Edwarda był to dobry moment, żeby odejść od Rileya i podejść do Belli. Znalazł się przy niej już po kilku sekundach.
- Bello - zaczął do niej coś mówić.
Ona nic nie odpowiadała.
- Bello, co się stało? - spytał Edward.
Teraz też odpowiedzi nie otrzymał. Próbował jescze tak kilka razy. Bella leżała dalej w tym samym miejscu tak jak kilka minut temu.
Wampiry przestały nagle walczyć. Kristie szukała kogoś na kogo mogłaby zapolować. Od początku walki myślała tylko o polowaniu. Gdyby mogła nie walczyłaby z Bree Tanner i Diegiem Cullenem Tylko by polowała.
Cullenowie podeszli do Belli i Edwarda.
- Co się stało? - spytała Esme.
- coś z Bellą? - spytała Alice.
Okazało się, że Bella była ranna.
“A więc sectum sempra ją jednak trafiła” - pomyślała Alice.
- Takie zaklęcia w wampiry nie trafiają - powiedział Edward.
- Co będzie z Bellą? - spytała Alice. - Carlisle, możesz coś zrobić?
- Wampirom mogą pomóc tylko eliksiry które robią w Hogwarcie - powiedział Carlisle.
- Więc trzeba zawieźć ją do Hogwartu? - do rozmowy wtrąciła się Rosalie.
- Rose, z Bellą nie będzie tak źle - powiedział Emmett. - Zaraz Carlisle wezwie House’a, on ją zabierze do szpitala i ją wyleczą.
- Ale przecież tylko eliksiry pomagają wampirom - powiedziała Rosalie.
- No to wezmą jakiś eliksir od Zakonu Feniksa i ją wyleczą - powiedział Emmett.
Teraz wszyscy zajmowali się Bellą.

- Riley, ale mieliśmy iść na polowanie.
Kristie mówiła o polowaniu od początku przerwy.
- Ale dzisiaj na polowanie nie pójdziemy - powiedział Riley. - I skończ już ten temat.
- Riley, ale już dwa tygodnie minęły i pownnam polować - powiedziała Kristie. - A nie powinnam walczyć z tymi Cullenami. Wiadomo, że oni wygrają. My straciliśmy Raula przez tamtego Howela z Hogwartu, a przez Cullenów i przez blok E będziemy mieli straconych jeszcze kilku członków.
- Jak chcesz to idź na blok E i tam na kogoś zapoluj - powiedział Riley, którego już nudziły te gadki Kristie o polowaniu. - Albo idź z Blackiem do Hogwartu. Tam będzie dużo osób, na które będziesz mogła polować. Albo idź sobie do Shawshank. Już masz tyle miejsc, do których możesz pójść. Na pewno znajdzie się takich miejsc dużo, ale nie będę marnować czasu na wymienianie wszystkich.
Kristie ucieszyła się z takiej propozycji. Na kogoś z bloku E miała ochotę zapolować już wcześniej. Niestety taka okazja nigdy jej się nie przydarzyła, bo nikt z bloku E na teren polowania wampirów nie wchodził. Na członków Zakonu Feniksa znudziło jej się polowanie po tylu nieudanych próbach polowania na Slughorna. Na śmierciożerców nie chciała polować. Nie chciała wiedzieć co by zrobiła Riddle jakby się o tym dowiedziała. Został jeszcze Hogwart. Ale po co tam miała iść. Tam nikogo nie było na kogo mogłaby zapolować. może znalazłoby się takich kilku z Gryffindoru. Ale bez tamtych Howelów żadnej takiej akcji by nie było. Kristie postanowiła pójść na blok E. Już po chwili powiedziała o tym Rileyowi.

Tymczasem Cullenowie kłócili się o to kto ma zaiweźć Bellę do szpitala.
- Ja to zrobię - powiedziała Risalie. - Alice porshe nie jest takie szybkie. Edwarda volvo też. Mój kabriolet jest szybki i ja szybciej tam będę niż wy.
- Kto ci powiedział, że nasze samochody nie są szybkie? - spytała Alice. - Ja ją zawiozę, bo ty jeszcze będziesz gadała z Emmettem.
- Nie będę gadać z Emmettem - powiedziała Rosalie. - Ja ją zawiozę.
- Nie, bo ja - powiedział Emmett.
Kłócili się jeszcze tak przez chwilę. W końcu Carlisle przyjechał swoim samochodem i zabrał ze sobą Bellę.

Cullenowie stali dalej w tym samym miejscu co przed walką. Banda Rileya już dawno poszła. Kristie może poszła już na blok E, a reszta za nią. Teraz nikt z Cullenów nie chciał o tym myśleć. Mieli ważniejsze rzeczy do zrobienia..

Wszyscy Cullenowie rozeszli się, żeby znaleźć jakieś zwierzę do upolowania. Cullenowie nie polowali jak inne wampiry, bo nie żywiły się ludzką krwią. A to wszystko zaczęło się od Carlisle’a.
Edward zapolował na jakieś zwierzę i odchodził już z miejsca polowania.
- Gdzie idziesz? - spytała Alice.
- Ja? Do Belli - powiedział Edward.
Nikt już go nie pytał o szczegóły. Wszyscy wiedzieli, że Edward musi tam pójść.
Już po chwili Edward znalazł się w szpitalu. Szedł tam piechotą, bo chciał iść już po swój samochód.
Dowiedział się na jaki oddział Bella została przywieziona. Był przed tym oddziałem po kilku sekundach.
Przed oddziałem zobaczył doktora House’a.
- Jestem Edward Cullen - powiedział. - Czy mogę wejść do Belli?
- Niestety na razie nie możesz wejść - powiedział House.
- Dlaczego nie mogę wejść? - spytał Edward. - Ja muszę tu wejść.
- Bella jest w tej chwili operowana - powiedział House.
- Ja muszę tam wejść - powiedział Edward.
- Na razie nie możesz tam wejść. Będziesz mógł wejść jak się operacja skończy.
- A kiedy się skończy?
- Nie wiem. To zszycie rany trochę potrwa.
- Ale będę mógł do niej wejść?
Edward wyczytał odpowiedź z myśli House’a.
“I co teraz mam zrobić?” - pomyślał.
House teraz uści go na ten oddział, a Edward musi tam wejść. Musi być przy Belli nawet w czasie tej operacji.
” co będzie jak się z nią nie zobaczę?” - pomyślał.
Nie obchodziły go teraz te myśli, które słyszał co wieczór. Teraz ważniejsza była dla niego Bella i tylko Bella. Musiał teraz czekać aż się ta operacja skończy. Ale nie mógł czekać. Musiał tam wejść. Do głowy przyszedł mu jeden plan. Jak House odejdzie stąd to on wtedy tam wejdzie. Carlisle na pewno pozwoli mu wejść.

House oddalił się w stronę swojego gabinetu. Edward uznał, że może zrealizować swój plan. już po kilku sekundach wszedł na salę operacyjną.

Bella leżała na stole operacyjnym. Obok niej stał Carlisle u zszywał jej ranę. Rana musiała być bardzo wielka, bo Carlisle musiał zużyć na jej zszycie kilka szwów.
Edward usiadł przy stole operacyjnym i czekał aż się operacja skończy. Wiedział, że teraz nie wyczyta Belli żadnych myśli. Bella na pewno teraz nie odsłoni mu tarczy. Edward czytał też myśli Carlisle’a.
“Za kilka godzin operacja powinna się skończyć” - myślał Carlisle.
Ale co będzie robić Edward do końca tej operacji. Miał tylko jedno zajęcie. Mógł czytać te myśli, które słyszał co wieczór. Ale te myśli już się wyciszyły. Była dopiero jedenasta wieczorem. Te myśli wyciszyły się bardzo szybko, bo zawsze Edward słyszał je nawet o drugiej w nocy.
Postarał się znaleźć inne bardzo ciekawe myśli. Jak na razie nie było żadnych takich myśli poza myślami Carlisle’a i Johna Coffeya [jego myśli zawsze były ciekawe].

Były już dwie godziny po skończeniu operacji. Bella leżała w sali numer 4. Edward siedział przy niej. Czekał aż Bella odsłoni swoją tarczę. Chciał wyczytać jej myśli.
“Wampiry z takiego stanu szybko wychodzą - pomyślał. - Więc Bella też na pewno szybko z tego wyjdzie”.
Czas dłużył się bardzo Edwardowi. On nie miał czym zająć czasu. Tamttych myśli nie było słychać, więc nie miał żadnej ciekawej myśli do czytania.
Siedział tak jeszcze pół godziny. Nagle stało się to na co Edward tak długo czekał. Usłyszał myśli Belli. Były takie jak zwykle.
- Bello - powiedział do niej Edward. - Jak dobrze, że żyjesz. Już drugi raz bym cię stracił. Ale dobrze, że się dało cię uratować, bo bez ciebie chyba bym nie przeżył.
- Edward - odezwała się Bella. - Jak dobrze, że jesteś.
- Kocham cię Bello - powiedział Edward i zbliżył się, żeby ją pocałować.
- Ja ciebie też - powiedziała Bella. - Ale chyba o tym wiesz. Czytasz to z moich myśli.
Teraz ich usta dzieliło tylko kilka centymetrów. Odległość powoli się zmniejszała. Bella lubiła te chwile. Mogłaby się całować z Edwardem całą wieczność bez przerwy. Tak bardzo lubiła gdy on to robił. A teraz taka chwila się nadarzyła. Już po chwili ich usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku.
Siedzieli tak przez jakąś długą chwilę, w ciągu której Edward mógł czytać myśli Belli. Zawsze były takie same w takich chwilach. Bella pokazywała wszystkie swoje myśli zaczynając od pierwszego spotkanaia, a kończąc na chwili teraźniejszej. To nie trwało jednak długo. Po jakimś czasie Bella opuszczała tą tarczę. Edward zauważał to po jakiejś dłuższej chwili.
- Bello - odezwał się Edward po jakiejś dłuższej chwili. - Chyba opuściłaś tarczę.
Oddalił się od niej na chwilę, żeby Bella mogła wykonać tą czynność.
- Edward - powiedziała Bella.
- Tak?
- Ja nie byłam na polowaniu. Co ja mam zrobić?
- Chyba będziesz musiała pójść na polowanie za tydzień.
- Nie mogę. Ostatnio byłam na polowaniu trzy tygodnie temu. Tydzień temu też nie mogłam polować, bo walczyłam z Rileyem.
- Coś się wymyśli Bello - powiedział Edward.
Siedzieli oddaleni od siebie tylko przez krótką chwilę. Bella zdążyła podnieść swoją tarczę. Wtedy edward znów zbliżył się do niej.
- Bello - mówił do niej Edward tonem, którym zawsze do niej mówił przy takich chwilach.
- Edward…
- Nie musisz mi tego mówić Bello.
Poraz kolejny usłyszał to wyznanie w myślach wampirzycy. Edward przybliżał się do niej coraz bardziej. Bella zaczęła mu pokazywać wszystkie myśli od początku. Po chwili Bella znalazła się w objęciach Edwarda.
- Chcesz usłyszeć to wyznanie jeszcze raz z moich myśli? - spytała Bella Edwarda.
- Tak - odpowiedział Edward.
“Kocham się” - pomyślała Bella i pocałowała Edwarda. On zrobił to samo.

Niestety wszystko musiało się szybko zakończyć. Wampiry zdążyły pocałować się tylko kilka razy. Tą piękną chwilę przerwał im doktor House, który wszedł do sali numer 4.
- Jak tam Bello Cullen po operacji? - spytał i spojrzał na wampirzycę, a później na Edwarda, który wciąż ją obejmował. - Cullen, mówiłem ci, że nie możesz jeszcze tu wejść.
- Operacja dawno się już skończyła - powiedział Edward.
- A właśnie, ile czasu minęło od skończenia operacji? - spytała Bella. Przy tej pięknej chwili straciła poczucie czasu i nie wiedziała, która teraz jest godzina.
0 Operacja skończyła się dziesięć godzin temu, a trwała cztery godziny - powiedział House. - Ale to nie znaczy, że miałeś teraz tam wchodzić - powiedział do Cullena.
- Ale Carlisle mi pozwlił - Edward wymyślił szybką wymówkę.
- Ja zaraz go zapytam - powiedział House i wyszedł z sali.
Cullenowie znowu zostali sami. Wykorzystali ten dobry moment na kilka pocałunków.
Do sali wszedł Carlisle.
- I jak tam Bello? - spytał Carlisle wampirzycę.
- Lepiej niż wczoraj - powiedziała Bella. - Edward do mnie przyszedł.
- Właśnie zauważyłem - powiedział Carlisle. - Edward, możesz przy niej zostać - powiedział do Edwarda.
- House tu przed chwilą był - powiedział Edward.
- No tak tak, wiem - powiedział Carlisle. - Powiedziałem mu, że pozwoliłem ci wejść.
- A nie przyszedł z tobą? - spytała Bella.
- Nie - powiedział Carlisle. - Gdzieś sobie poszedł. Pewnie po Vicodin z mojej szafki.
“Albo spotkać się z Lisą Cuddy” - dodał w myślach, a Edward i Bella roześmiali się.

Avatar 20

Hej.
Ten avatar nie wiem na ile pobędzie.
Jest to fragment piosenki z soundtracka z “Przed świtem”.
Śpiewa ją Christina Perri, a tytuł tej piosenki to “A thousand years”. W filmie jakoś jej nie słyszałam :) .
Kończę ten wpis i pozdrawiam.

Przed świtem - część 1

Hej.
Dzisiaj byłam w kinie na “Przed świtem” części 1 czyli przedostatnim filmie z sagi “Zmierzch”. Oglądałam film z napisami tak jak “eclipse” w tamtym roku. Film jak dla mnie był bardzo ciekawy. Jeżeli coś tam powycinali to ważnych rzeczy nie wycięli. Dobrze przedstawili wesele, wyspę Esme i poród Renesmee. Soundtrack do tego filmu też mi się podoba. Już go wcześniej słuchałam. Score jeszcze nie mam, ale może sobie ściągnę niedługo :) .
Kończę ten wpis.
Do następnego wpisu, który się kiedyś tam pojawi :) .
Pozdro

Rozdział 9

Rozdział 9

Od pierwszych lekcji Lily i Johna minęło już trochę czasu. Nie licząc akcji z Jamesem i jego bandą w roli głównej wszystko było normalnie jak zwykle. W drugim tygodniu września jak to zwykle w Hogwarcie było odbywały się sprawdziany do quidditcha. W drużynie Puchonów ze starego składu zostali tylko pałkarze – Bruce i Lee Slughornowie. Pozostali zawodnicy odeszli z drużyny. Kapitanem tej drużyny został Lee Slughorn. Obrońcą tej drużyny został Colin Diggory. Ścigającymi zostały trzy dziewczyny: Miley Stephens, Ashley Malik i Helga Macmillan. Na szukającą Slughorn wybrał Caroline Watt. U Krukonów trzeba było wybrać dwie ścigające. Dean Edgecombe skończył już Hogwart, a Amelia Moody też odeszła z drużyny. Nowymi ścigającymi zostały Rowena Goldstein i Angelina Davies. Pozostałe drużyny się nie zmieniły. Ślizgoni tylko nie chcieli w drużynie wampirzycy Lei Dołohow, ale ostatecznie Jane zadecydowała, że Leah będzie w ich drużynie.

Drugiego października 2013 roku Lily Snape wstała wcześnie rano. Już od samego rana myślała tylko o jednym. Czyli na temat na który myślała od jakiegoś czasu kiedy nie działa się żadna fajna akcja.
Lily spakowała swoje książki do torby i zeszła do pokoju wspólnego. Nikogo tam nie było. Nawet Eileen. Lily spojrzała na tablicę ogłoszeń, na której wisiało ogłoszenie o pierwszym w tym roku wyjściu do Hogsmeade.
„Ale fajnie – pomyślała. - Ciekawe czy Howelowie idą”.
Nie chciała siedzieć dłużej w pokoju wspólnym. Wyszła z pokoju wspólnego i szła na siódme piętro.

Jamesowi Potterowi jak zwykle rano się nudziło. W pokoju wspólnego było bardzo mało osób. Niestety wśród nich nie było braci Jordanów. James postanowił pójść do braci Slughornów pogadać trochę z nimi.
Już po chwili znalazł się na korytarzu. Co jakiś czas patrzył na mapę Huncwotów żeby sprawdzić czy nikt nie przechodzi korytarzami. Nikogo nie było, więc James zaczął schodzić na poziom minus pierwszy. I tak schodząc na czwartym piętrze spotkał Lily Snape.
- O, cześć Lily – powiedział James kiedy ją zobaczył. – A ty idziesz do nas?
- No tak – powiedziała Lily. – A ty gdzie idziesz?
- Do braci Slughornów, ale chyba pójdę z tobą do Gryffindoru – powiedział James.
Wszedł z powrotem na siódme piętro razem z Lily. Podał hasło grubej damie i wszedł do pokoju wspólnego. Z nim weszła Lily.
W pokoju wspólnym było trochę więcej osób. Wszyscy patrzyli na tablicę ogłoszeń.
- Ale fajnie – powiedziała Roxanne. – W sobotę jest wyjście do Hogsmeade.
- Z kim tam idziesz? – spytał James.
Roxanne nie odpowiedziała jemu na to pytanie.
„No tak, mogłem się tego od razu domyśleć” – pomyślał James.
Tymczasem Lily rozglądała się po pokoju wspólnym. Niestety nie było tam osoby której szukała.
- Szukasz Howela? – spytał James. – Chodź, ja cię do niego zaprowadzę.
I poszedł z Lily na klatkę schodową po lewej stronie pokoju wspólnego.
- James, no co ty? – spytała Roxanne kiedy zauważyła co robi James Potter. – Będziesz ją tam prowadzić?
- Przecież ona chce zobaczyć swojego ukochanego – powiedział James. – Więc ja ją do niego prowadzę.
„Tylko nie ukochanego – pomyślała Lily. – On jeszcze nie jest moim ukochanym”.
Lily poszła za Jamesem. James prowadził ją na któreś piętro. Po chwili stanęli przy drzwiach z napisem: „Rok 3”.
- Ej, James, no gdzie ty mnie zaprowadziłeś? – spytała Lily.
- Zaraz zobaczysz – powiedział James. – Dobra, ja cię tutaj zostawiam, i idę do Slughornów. A ty drzwi sobie otworzysz.
Po chwili James schodził już do pokoju wspólnego.
- Powiedzcie Jordanom, że idę do Slughornów – powiedział i wyszedł na korytarz.

Tymczasem Lily stała nadal w tym samym miejscu przy tych zamkniętych drzwiach. Zastanawiała się czy naprawdę tam wejść. Może gdyby był ktoś z bandy Pottera to na pewno by tam weszła. Do Pottera nie chciała iść, bo on już dawno zszedł na poziom minus pierwszy i teraz gada sobie ze Slughornami. Ale może Eileen by jej powiedziała czy ona ma wejść. Lily wyjęła fałszywy galeon i spojrzała na listę kontaktów. Eileen była dostępna.
„Przeczytaj sobie tą wiadomość – napisała jej Lily. – Potter zaprowadził mnie do trzecioroczniaków. No wiesz gdzie. Mam tam wejść?”
„Rób jak chcesz” – Lily dostała odpowiedź po chwili.
Na klatkę schodową wyszli bracia Jordanowie.
- O, siema Snape – powiedział Syriusz. – Idziesz do trzecioroczniaków?
- Ja ci w tym pomogę – powiedział Alastor i otworzył drzwi zaklęciem.
- No to możesz już wejść – powiedział Syriusz.
Obydwaj bracia Jordanowie zeszli do pokoju wspólnego.
Lily w końcu postanowiła tam wejść. Już po kilku minutach weszła do tego pomieszczenia i zamknęła drzwi.
„Co ja mam teraz robić?” – pomyślała. Zaczęła szukać peleryny niewidki w kieszeniach. Niestety jej nie miała, a teraz sobie pomyślała, że może jej się to przydać.
„A jeżeli Howell tu wejdzie?” – pomyślała. Musiała teraz znaleźć braci Jordanów i pożyczyć od nich pelerynę niewidkę.
Zeszła do pokoju wspólnego gryfonów.
- Jest tu ktoś z braci Jordanów? – spytała.
- Jest – odpowiedziała jej Roxanne Weasley.
Po chwili jordan podszedł do Lily.
- Mogę pożyczyć pelerynę niewidkę? – spytała Lily.
- Niestety pelerynę niewidkę ma Potter – powiedział Alastor. – Idź do Howela, może on ci da.
- Ale mogę tak do niego wejść? – spytała Lily.
- No czemu byś nie mogła? – spytał Alastor.
Po chwili Lily poszła na tą samą klatkę schodową tym razem z Jordanem. Bardzo szybko znalazła się przy tych drzwiach.
Jordan otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Ej! Howell! – powiedział bardzo głośno. – Twoja ukochana chce się z tobą zobaczyć!
Z łazienki wyszedł jeden z trzecioroczniakóW.
- Snape? – spytał i spojrzał na Lily, która wciąż stała w drzwiach. – Co ty tutaj robisz?
- Ona przyszła zobaczyć się ze swoim ukochanym – powiedział Alastor. – Ale chyba Howell nie chce.
- No to zaraz tak zrobimy, że będzie chciał – powiedział trzecioroczniak.
- No, Snape, nie stój tak w wejściu – powiedział Jordan. – No wejdź dalej. Ja ci pokażę gdzie jest Howell.
Lily została wprowadzona w głąb pomieszczenia.
„Co mam robić dalej?” – pomyślała.
- Ja cię zostawiam – powiedział Jordan. - Ty Thomas przestań zajmować się swoimi modelami człowieka i pomóż Snape.
- Ale w czym ja mam jej pomagać? – spytał Godryk.
- No wiesz w czym – powiedział Alastor. – Ona chciała zobaczyć się z Howelem.
- Z Howelem?
- Tak, a z kim innym by miała?
- No nie wiem, zawsze chce z Howelem.
- No tak - powiedział Jordan. A dzięki Potterowi wszyscy wiedzą, że Howell chce być lwem.
- Który Howell? – spytał Albus Potter.
- Później ci opowiem – powiedział Jordan. – Albo Howell ci opowie. Prawda Howell, że powiesz to swojemu koleżce?
- Ale co mam jemu powiedzieć? – spytał John.
- No to, że chcesz zostać lwem dla Lilyanne Snape – powiedział Alastor. - To ja cię zostawiam z Howelem – powiedział do Lily i ZSZEDŁ DO POKOJU WSPÓLNEGO.

- Siema John – powiedziała Lily po kilku minutach. – Co tam słychać?
- Jak ty się tutaj znalazłaś? – spytał John.
- Potter mnie tu przyprowadził – powiedziała Lily. – Ale jakby coś to nic nie mówisz Howell.
- No takiej rzeczy to na pewno nie powiem.
- Mam jedno pytanie.
- Jakie?
- Idziesz do Hogsmeade?
- Gdzie?
- DO Hogsmeade. Tam można chodzić dopiero od trzeciej klasy, a my w trzeciej klasie jesteśmy. No i jak masz podpisany taki jeden formularz to możesz chodzić do Hogsmeade. Ja mam podpisany formularz. W sobotę jest pierwsze wyjście no i nie wiem…
- Z tobą zawsze pójdę – powiedział John.
- Naprawdę? – spytała Lily. – Naprawdę ze mną pójdziesz?
Trzecioroczniacy przysłuchiwali się tej rozmowie.
„No nieźle – pomyślał Albus. – Lepiej żeby Paul się tego nie dowiedział”.
Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł Syriusz Jordan.
- Słuchajcie – powiedział. - Musicie dać Lily pelerynę niewidkę.
- A co się stało? – spytał Albus.
- Howell tu idzie – powiedział Syriusz.
Wszyscy zaczęli szukać peleryny niewidki.
„No nie, gdzie ja ją mam?” – pomyślał Godryk.
- Ja nie mam swojej, bo Potter ją wziął – powiedział Syriusz.
- Ja niestety też nie mam – powiedział Godryk. – Naszą ma Paul.
- Chyba nic innego ci nie pozostało jak wyjść stąd – powiedział Syriusz.
- No to cześć John – powiedziała Lily. – Spotkamy się w wielkiej Sali.
- No dobra – powiedział John.
- Ale pójdziesz ze mną do Hogsmeade?
- Szybciej – powiedział Jordan.
Lily wybiegła z dormitorium trzecioroczniaków po drodze zamykając drzwi. Niestety te drzwi trzasnęły, bo Lily musiała je szybko zamknąć. Teraz zbiegała do pokoju wspólnego Gryfonów. Chwilę zajęło jej przejście do portretu Grubej Damy. Wyszła przez dziurę w portrecie i znalazła się na korytarzu. Teraz musiała wrócić do swojego pokoju wspólnego. Niestety w połowie drogi zauważyła ją Howell.
„Potrzebna mi jest peleryna niewidka” – pomyślała Lily.
Zaczęła szukać w kieszeni różdżki, żeby przywołać tą lelerynę niewidkę. Niestety różdżki też nie miała.

- Co robiłaś w pokoju wspólnym Gryffindoru? – spytała Howell po chwili.
Przez chwilę Lily nie wiedziała co powiedzieć.
- Co robiłaś w pokoju wspólnym Gryffindoru? – powtórzyła pytanie Howell.
- To samo co Lauren Longbottom – powiedziała Lily. – Jej wolno tam wchodzić, więc mi też wolno.
- Slytherin traci pięć punktów – powiedziała Howell. – I dostajesz ode mnie szlaban. Do końca tego tygodnia.
- A Longbottom jakoś nie dostaje szlabanu – powiedziała Lily.
„No i w dalszym ciągu traktuje się tak Ślizgonów – dodała w myśli. – Tylko ciekawe co będzie jak się dowie, że ta Ślizgonka jest dziewczyną jednego z jej synów. Gryfonów w dodatku”.
Tak o tym myśląc zeszła na poziom minus pierwszy.
Po drodze spotkała Jamesa Pottera.
- I jak było? – spytał James.
- Nic nie było – powiedziała Lily. – Idę z Howelem do Hogsmeade. No i… Dostałam szlaban od Howell.
- Co? – spytał James. – Jak to? Idziesz do Hogsmeade z Howelem? A z którym?
- To się domyśl – powiedziała Lily i poszła dalej.

James Potter wracał do pokoju wspólnego. Bardzo mu się spodobała wiadomość, że Lily idzie do Hogsmeade z Howelem. Zamierzał powiedzieć to drugiemu Howelowi i innym Gryfonom.
W pokoju wspólnym James znalazł braci Jordanów. Od razu do nich podszedł.\
- Mam fajnego newsa – powiedział James do Jordanów.
- A co się stało? – spytał Syriusz. – Coś fajnego?
- Tak, bardzo fajnego – powiedział James. – Snape idzie do Hogsmeade z Howelem. No i dostała szlaban od Howell.
- Za co? – spytał Alastor.
- Bo u nas była – powiedział James. – No ale Fleishmanowie i Longbottom nie dostali szlabanu jak wchodzili.
- Dobra, pogadamy o tym w wielkiej Sali – powiedział Syriusz. – Może Slughornowie się dołączą do tej fajnej rozmowy.
Wszyscy trzej zeszli do wielkiej Sali.
Slughornowie siedzieli przy stole Puchonów.
- Siema Jordanowie – przywitał Jordanów Bruce. – Szkoda, że nie przyszliście z Potterem.
- Niestety nie mogliśmy – powiedział Alastor.
- A wiecie, że Snape weszła do trzecioroczniaków? – powiedział Syriusz. – To dzięki Potterom
- Jak to ona tam weszła? – spytał Lee.
- A bo ona chciała się zobaczyć z Howelem i tam ją zaprowadziłem – powiedział James.
- Czyli gdzie? – chcieli wiedzieć Slulghornowie.
- A to się domyślcie – powiedział James.
Przez chwilę nikt się nie odzywał. Po chwili Slughornowie zaczęli się śmiać.
- No nieźle, hahaha – powiedział Lee. – Potter, ty czasami fajne rzeczy wymyślasz, hehe.
- Od tego jestem – powiedział James i usiadł na wolnym miejscu. Jordanowie usiedli obok Pottera.
- No i co, Howell chciał z nią gadać? – spytał Bruce.
mo- Nie wiem, bo mnie tam nie było – powiedział James. – Thomasa pytajcie.
- Drugiego Pottera albo drugiego Howela – dodał Syriusz.
Slughornowie postanowili zapytać teraz.
- Ej, Potter, to prawda, że Howell gadał ze Snape u was? – spytał Lee.
- No tak – powiedział Albus. – Oni nawet razem do Hogsmeade idą.
Paul przestał na chwilę rozmawiać z Cassie o kolejnym temacie dotyczącym elektryczności i przysłuchiwał się teraz rozmowie Slughornów.
- Naprawdę? – spytał Bruce. – Howell, nic nam nie mówiłeś.
- Bo nie chciałem mówić – powiedział John.
- Ale i tak wszyscy by się dowiedzieli, co nie Howell? – spytał Bruce Paula.
- Ale o czym? – spytał Paul.
- No o tym, że twój brat idzie ze Snape do Hogsmeade – powiedział Bruce. – A ty nie idziesz z Joule?
- nie mogę, bo ona jest w pierwszej klasie.
„No tak, zapomniałem” – pomyślał Lee.
Tymczasem James zaczął opowiadać o tym jak to Lily dostała szlaban od Howell. Najbliżej siedzący uczniowie słuchali tej opowieści.
„No i dobrze – pomyślała Jessica. – Może wreszcie odczepi się od Howela”.

- Crabbe – Rachel odezwała się do Crabbe’a kiedy Gryfoni i Ślizgoni czekali przed klasą eliksirów. – Jak mam wykonać to zadanie?
- Czy możemy o tym później pogadać? – spytał Crabbe. – Snape może tu w każdej chwili przyjść.
- Ale Crabbe, Snape’a jeszcze nie ma.
- no i co z tego. Może się tego inaczej dowiedzieć.
- Ale Crabbe…
- Crucio!
Rachel upadła na podłogę zwijając się z bólu.
- Ja będę ustalać kiedy będziemy o tym gadać – powiedział Crabbe. – A Ten cruciatus był za to, że chciałaś gadać o tym przy szlamach.
- Proszę, zdejmij to crucio ze mnie – poprosiła Rachel Crabbe’a.
Crabbe zdjął zaklęcie z dziewczyny. Chwilę później Snape otworzył drzwi do klasy eliksirów.
- możecie wchodzić – powiedział.
Wszyscy wchodzili zajmując wolne miejsca. Lily zajęła miejsce w pierwszej ławce
- No nie, czy ja też muszę siedzieć w pierwszej ławce? – spytał John Lily.
- Jak chcesz koło mnie to musisz – powiedziała Lily. – Już ci mówiłam, że na eliksirach zawsze siadam w pierwszej ławce.

Lekcja zaczęła się pięć minut później. Prawie wszyscy byli zajęci robieniem eliksiru. Jedną osobą, która nie robiła tego eliksiru była Jessica. Znowu denerwowało ją to, że Howell usiadł w ławce z tą Snape ze Slytherinu i myślała o tym jak poprosić Ślizgonów o trochę cruciatusów dla nich.
- A ty nie robisz eliksiru? – spytała Sue. – Później znowu będziesz niszczyć eliksir tej Snape ze Slytherinu.
- I dobrze – powiedziała Jessica. – Chociaż raz będę pierwsza.
Sue zajęła się robieniem swojego eliksiru.
- A zrobisz coś dla mnie? – spytała Jessica po chwili.
- A co? – spytała Sue przerywając robienie eliksiru.
- Poprosisz Crabbe’a, żeby porzucał kilka cruciatusów na mózg Howela?
- Co? Tak przy Snape’ie?
- Snape już wiele razy patrzył na cruciatusy, więc teraz też może sobie na nie popatrzeć.
Sue podeszła do Crabbe’a, który był zajęty robieniem swojego eliksiru. Co jakiś czas Rachel próbowała pogadać z nim o jej zadaniu, ale Crabbe nie odpowiadał na pytania związane z tym tematem.
Crabbe zobaczył Sue Longbottom idącą w jego stronę.
- Ze szlamami nie gadam – powiedział Crabbe. – Bo inaczej crucio.
- Crucio to nie na mnie – powiedziała Sue.
- A na kogo? – zainteresowała się Rachel. – Ja to zrobię jak Crabbe mi pozwoli. Mogę torturować? Mogę w kogoś rzucić cruciatusa? – pytała Crabbe’a.
- Kogo mam torturować? – spytał Crabbe.
- No… Tego… Howela… - powiedziała Sue. - Ale wiesz gdzie jemu rzucać… te…
- Na prośbę tej szlamy Finnigen? Ok., zaraz to zrobię. Wracaj do tej swojej szlamy i rób eliksir, ja się wszystkim zajmę.
Sue odeszła na miejsce i usiadła obok Jessicy, która zaczęła robić swój eliksir.
- Ja na chwilę wychodzę – powiedział snape po chwili. – Jeżeli ktoś w tym czasie skończy eliksir niech postawi mi go na biurko. Wrócę za chwilę.
I wyszedł z klasy.
Dla Crabbe’a był to dobry moment. Wycelował różdżkę w stronę Howela kiedy za Snape’m zamknęły się drzwi.
„Zrobię to dla tej szlamy” – pomyślał Crabbe. Miał wciąż wycelowaną różdżkę w Howela i po chwili powiedział:
- Crucio!
„Jak fajnie popatrzeć na takie coś” – pomyślała Jessica. Patrzyła teraz na Crabbe’a, który powiększał swojego cruciatusa i na osoby siedzące w pierwszej ławce.
- No i co – powiedział Crabbe do Howela. – Będziesz jeszcze zadawać się ze Snape? A jak zostanie śmierciożercą to co wtedy zrobisz?
- Crabbe, chcesz zostać wywalony? – spytała Goyle, która też patrzyła na tą scenę.
- Jakby coś to zwalę na tą szlamę – powiedział Crabbe.
Do tortur włączyła się Rachel, która rzucała cruciatusy wszędzie gdzie się dało.
- Czy możecie przestać go torturować? – spytała Lily.
- Bo co nam zrobisz? – spytał Crabbe.
- Bo ja was będę torturować – powiedziała Lily.
- Co? – spytał Crabbe. – Ty i tortury? Prędzej Howell zrobi mi egzekucję na krześle elektrycznym niż ty mnie będziesz torturować. Crucio!
Zaklęcie trafiło w Lily.
Jessice spodobało się to jeszcze bardziej. Teraz patrzyła na dwie osoby z pierwszej ławki, które teraz nie robiły swoich eliksirów, bo Crabbe i Rachel rzucali na nie cruciatusy.
Niestety tortury dłużej nie potrwały, bo Snape wrócił do klasy.
- Jak wam idzie robienie eliksiru? – spytał Snape.
- Ja mam prawie skończony – powiedziała Lily.
- Dziesięć punktów dla Slytherinu – powiedział Snape. – Czy ktoś jeszcze skończył?
Spojrzał na eliksiry wszystkich. Niektóre były prawie skończone, niektóre były zrobione do połowy, a jeszcze inne były dopiero zaczęte.
Kiedy doszedł do stołu Crabbe’a i Rachel dostał cruciatusem od któregoś z nich. Szybko zdjął tego cruciatusa.
- Crabbe i Watson – powiedział Snape. – Ile razy mam mówić, że cruciatusów się nie rzuca?
- Ale to ta szlama kazała mi rzucać cruciatusy na Johna Howela – powiedział Crabbe.
- Nie chcę wiedzieć czy szlama czy półszlama czy czarodziej z czystą krwią wam to kazał – powiedział Snape. – Wy obydwoje i ty Finnigen tracicie po pięć punktów i dostajecie ode mnie szlaban. Do końca tego tygodnia o piątej.
- Czy ja muszę mieć z nimi szlaban? – spytała Jessica.
- A nie chcesz? – spytała Goyle. – Może na takim szlabanie będzie fajnie, może polubisz bardziej Ślizgonów tak jak Howelowie.
Crabbe’owi i Rachel też się nie podobało to, że będą mieć szlaban z Jessicą.
- Musimy mieć z nią szlaban? – spytała Jessica.
- Tak – powiedział Snape. – Będziecie mieć razem szlaban.
- Prędzej ona dostanie ode mnie cruciatusem niż zrobi z nami ten szlaban – powiedział Crabbe.

** **

Kolejne dni mijały bardzo szybko. Lily robiła swój szlaban u Howell. Skończyła swój szlaban już w piątek i nie musiała przychodzić w sobotę. Trochę inaczej wyglądały szlabany Jessicy, Crabbe’a i Rachel. Na początku robili ten szlaban wszyscy troje. Później zaczynali rzucać w siebie zaklęcia. Crabbe nawet rzucał cruciatusy na Jessicę. Kończyło się to wtedy kiedy do nich przychodził Snape. Czasami Crabbe rzucał też cruciatusy przy Snape’ie. Wtedy wszyscy troje robili szlaban oddzielnie.

Nadeszła sobota. W ten dzień było pierwsze wyjście do Hogsmeade.
W pokoju wspólnym Slytherinu wszyscy się przygotowywali na to wyjście.

- Snape - powiedziała Rachel. - Ty idziesz z tą szlamą?
- A ty z kim idziesz? - spytała Lily.
- To ja się pytam z kim ty idziesz - powiedziała Rachel.
- No idę z Howelem - powiedziała Lily. - A ty z kim idziesz?
- Ja? Z Crabbe’m.
- Co? Ty idziesz z Crabbe’m?
- Tak. A co, nie mogę?
- Ale ja nie mówię, że ty nie możesz - powiedziała Lily. - A teraz muszę już wyjść, bo Howell na mnie czeka.
Wyszła z pokoju wspólnego i szła do sali wejściowej.
Przy wejściu do pokoju wspólnego spotkała Charliego Carrow.
- Ty też idziesz do Hogsmeade? - spytała Lily Charliego.
- Tak - powiedział Charlie. - Z Lucy Weasley.
- Ja idę z Howelem - powiedziała Lily.
Po chwili szła już do sali wejściowej. W sali wejściowej do niej podeszła Eileen z jakimiś dwiema innymi dziewczynami ze Slytherinu.
- Miłego pobytu w Hogsmeade ci życzę - powiedziała Eileen.
- Dzięki - powiedziała Lily. - A na pewno będzie bardzo fajnie. Idę z Howelem.
- Z którym Howelem? - spytała jedna dziewczyna. - Z Paulem?
- Z Paulem Joule by poszła - powiedziała druga. - Ale chyba niestety nie może, bo jest w pierwszej klasie.
- Czyli w tej samej co my - powiedziała ta pierwsza.
- Idziemy do Cory i Kate? - EIleen zadała to pytanie swoim koleżankom.
- Tak - odpowiedziały obydwie dziewczyny. Już po chwili wszystkie trzy wchodziły po schodach na siódme piętro.

- Howell - poiwedziała Kelsey. - Pójdziesz ze mną do Hogsmeade? Ale dopiero jak będę w trzeciej klasie.
- Jeszcze zobaczę czy z tobą pójdę - powiedział Paul.
- Ale proszę. Pójdziesz ze mną? Bo ja chcę z tobą iść do Hogsmeade.
Do Paula podeszła Cassie.
- Kiedy wracacie z Hogsmeade? - spytała.
- Chyba o 18 - powiedział Paul.
- Tak długo tam będziecie? - spytała Cassie. - To ja idę jakieś zadania z matmy porobić.
- Co? - spytała Kelsey. - Ty matmę będziesz robić? My tu nie mamy matmy.
- Ale w podstawówce miałam matmę - powiedziała Cassie.
Cassie weszła do pokoju wspólnego po swoje rzeczy. Po chwili wróciła na korytarz.
- Jestem - powiedziała. - Mogę z wami iść.
Wszyscy Gryfoni schodzili już do sali wejściowej. Tam stali wszyscy uczniowie od 3 do 7 klasy i czekali aż Filch ich wypuści do Hogsmeade.
- A pójdziesz ze mną do hogsmeade? - spytała Kelsey Paula.
- Teraz z tobą nie pójdę, ale za dwa lata to nie wiem - powiedział Paul.
- Na pewno ze mną pójdziesz - powiedziała Kelsey. - Tylko nie chcesz powiedzieć tego przy Cassie.
- Howell, idziesz? - spytał Potter. - My na ciebie czekamy.
Howell wyszedł z Potterem.
- Ale Howell - Kelsey wyszła za nimi. - Cassie na pewno za dwa lata pójdzie z Delem. Więc ty na pewno ze mną tam pójdziesz.
Howell nie usłyszał jej ostatniego zdania, bo szedł już z Potterem do Hogsmeade.
Kelsey weszła do wielkiej sali. Tam siedziała Cassie i robiła jakieś zadania z fizyki..

****

- Potter - powiedział Lee Slughorn. - Idziesz do KFC?
- Na razie nie - powiedział James. - Pójdę zobaczyć coś w sklepie Zomka i zaraz przyjdę do KFC.
- To czekamy przy KFC - powiedział Lee. - A gdzie Jordanowie?
- Syriusz jest z Caroline, a Alastor z Roxanne - powiedział Bruce.
- Ja idę kupić jednego longera dla Eileen - powiedział Lee.
- To kupisz mi kubełek ze skrzydełkami? - spytał Bruce.
- I mi też - powiedział James.
- No dobra - powiedział Lee i po chwili wszedł do KFC.
Bruce i James stali na zewnątrz.
- To kiedy do sklepu Zomka idziesz? - spytał Bruce.
- Za chwilę - powiedział James. - Tylko czekam na ten kubełek ze skrzydełkami.
- Ciekawe jak tam Howell i Snape - powiedział Bruce.
- No poszli razem do Hogsmeade - powiedział James.
- Ale jestem ciekawy co oni tam robią.
- To ich zapytaj - powiedział James.
- Ale nie wiem gdzie oni są.
- Ja też nie wiem - powiedział James. - Ale może Jordanowie wiedzą.
Po chwili przyszedł Lee.
- O czym gadaliście? - spytał.
- O tym co robi Howell ze Snape - powiedział Jaems. - Bo jesteśmy ciekawi co oni tam robią.
- Pewnie są tam gdzie wszyscy.
- Czyli gdzie?
- W Trzech Miotłach.
- Aha - powiedział James.
- A co, chcesz pójść do Howela? - spytał Lee.
- No jak chcecie to możemy zobaczyć czy Howell tam jest - powiedział Bruce.
Jamesowi spodobała się ta propozycja.
- No dobra - powiedział. - Mogę tylko zjeść te skrzydełka?
Po kilku minutach wszyscy trzej zjedli swoje skrzydełka od kurczkaków.
- No to możemy iść do Trzech Mioteł - powiedział James.
Wszyscy trzej szli już do tego miejsca.

- Crabbe, Watson - mówiła Jessica do Ślizgonów, którzy byli zajęci wymyślaniem kolejnego planu jak tu rzucić cruciatusa na Howela. - Zobaczcie kto jest.
Crabbe i Rachel nie chcieli słuchać Jessicy, bo byli zajęci rozmową o zadaniu które ma wykonać Rachel.
- Crabbe - powiedziała jeszcze raz Jessica. - No zobaczcie kto dołącza do kolejki.
- Nie teraz szlamo - powiedział Crabbe i celował w nią różdżką.
- Ale nie torturuj Jess - odezwała się Lauren. - Jess chce ci powiedzieć, że tu przyszedł John Howell, a ty i Rachel nawet nie chcecie cruciatusów na niego rzucać?
Crabbe i Rachel przerwali swoją rozmowę i spojrzeli w tą stronę. Lauren miała rację. Do Trzech Mioteł w których wszyscy się teraz znajdowali wchodzili John Howell i Lily Snape.
- Crabbe - powiedziała Rachel. - Kiedy pogadamy o tym zadaniu?
- Poczekaj - powiedział Crabbe. - Najpierw crucio.
- Nie - powiedziała Rachel. - Najpierw zadanie.
- Ja decyduję co jest najpierw - powiedział Crabbe.
- Nie bądź taki jak Voldemort.
- Ale dla ciebie trzeba być taki jak Voldemort. Crucio!
- Nieee! Dobrze, najpierw tortury Johna Howela, a potem moje zadanie. Zdejmij to crucio.
Crabbe zdjął cruciatusa z Rachel.
- No to teraz możemy iść ich torturować - powiedział Crabbe.
Jessica i Lauren przyglądały się tej akcji.
- Tak przy wszystkich będziecie go torturować? - spytała Jessica.
- Voldemort tak robił - powiedział Crabbe.
- Ale ty nie jesteś Voldemortem - powiedziała Jessica.
- Chcesz rzucać cruciatusy na howela czy chcesz sama dostać cruciatusem?
- Na Howela - powiedziała Jessica.
- To nie mów mi gdzie mam nie torturować - powiedział Crabbe.
- A moje zadanie? - spytała Rachel.
Crabbe podszedł do Howela z wycelowaną w niego różdżką.
- Crabbe - powiedziała Rachel. - Ale moje zadanie.
Crabbe był już zajęty rzucaniem cruciatusów.
- Ale Crabbe…
- Jestem teraz zajęty - powiedział Crabbe. - Jak chcesz to teraz dam ci zadanie, które można zrobić teraz.
Rachel zgodziła się n a propozycję Crabbe’a.
- Tylko niech nie będzie takie nudne - dodała.
- Nie będzie nudne - powiedział Crabbe. - Takiego czegoś w Hogwarcie jeszcze nie było. No może raz w tym listopadzie.
- Czyli co? Mam wyczarować węża? Żeby Thomasowi coś zrobił? - spytała Rachel.
- To zadanie chyba nie będzie dla ciebie nudne? - spytał Crabbe. - To możesz iść je robić. Ale nie gadaj mi o tamtym zadaniu teraz, bo wiesz co będzie?
- Wiem - powiedziała Rachel. - Ale pogadamy o nim kiedyś?
Crabbe nie odpowiedział na jej pytanie, więc Rachel wróciła do Jessicy i Lauren.

Minęło kilka minut. Crabbe dalej był zajęty rzucaniem cruciatusów, które były coraz mocniejsze. Rachel już nie próbowała pytać go o to jej zadanie. Nie chciała sama dostać cruciatusa. Zastanawiała się czy nie zrobić zadania które Crabbe dał je teraz. Myślała jak je zrobić.
“Ale Crabbe musi przy tym być” - pomyślała.

- Watson - powiedziała Lauren. - Idziesz z nami?
- Ze szlamami? - spytała Rachel. - Nie. Jak Crabbe ze mną pójdzie to wtedy z wami pójdę.
- Ale wiesz, że Crabbe jest zajęty - powiedziała Lauren. - I Fleishmanowie na nas czekają.
- Fleishmanowie? Kolejne szlamy?
- Oni lubią śmierciożerców - powiedziała Jessica. - Mike nawet dogaduje się z Zabinim.
- Z Zabinim? - spytała Rachel.
- Tak, z Zabinim - powiedziała Lauren.
Przez chwilę żadna dziewczyna się nie odzywała.
- To kto zamawia to kremowe piwo? - odezwała się nagle Lauren.
- Ja to zrobię - powiedziała Rachel. - A wy szukajcie Fleishmanów.

- Crabbe, czy możesz przestać go torturować? - spytała Lily. - Już za dużo tych cruciatusów narzucałeś.
- A co, może jeszcze na mnie nakablujesz Howell albo Snape’owi? - spytał Crabbe. - On musi dostawać cruciatusy, bo jest szlamą w 75 procentach.
- Przestań go torturować, bo zaraz ja w ciebie rzucę zaklęciem - powiedziała Lily.
- Ty nie umiesz torturować - powiedział Crabbe. - Ale jeszcze kiedyś cię tego nauczę.
Crabbe rzucił jeszcze kilka cruciatusów.
Do Crabbe’a podeszła Rachel.
- Crabbe, już kilka minut go torturujesz - powiedziała. - Możesz przestać? Chcę pogadać o moim zadaniu.
- Watson, mówiłem ci coś - powiedział Crabbe.
- Ale Crabbe, ja chcę pogadać…
- Zaraz ty dostaniesz crucio jak nie skończysz gadać o tym zadaniu - przerwał jej Crabbe.
- Ale Crabbe - powiedziała Rachel. - Ja mam mało czasu. Ja mam je bić za tydzień.
- Kto ci je dał?
- Elaine Riddle.
- A jakie to jest zadanie?
- Na egzekucji Riddle mam je zrobić.
Crabbe przestał torturować Howela.
- Naprawdę? - spytał Crabbe Rachel. - Dała ci zadanie?
- A możemy nie gadać o tym przy Snape? - spytała Rachel. - może pójdziemy do Jessicy i Lauren?
Obydwoje podeszli do stołu, przy którym siedziały Jessica i Lauren.

Do końca pobytu w Hogsmeade nie działa się żadna akcja. Lily poszła gdzieś z Johnem Howelem. Rachel rozmawiała z Jessicą i Lauren i nawet mogły się ze sobą dogadać. Rachel próbowała uczyć Jessicę i Lauren rzucania cruciatusów, ale dziewczynom to nie wychodziło i Rachel postanowiła nauczyć je tego kiedyindziej.

- Snape - powiedziała Rachel do Lily podczas powrotu z Hogsmeade do Hogwartu. - Zobacz jak Finnigen i Longbottom rzucają cruciatusy. Są szlamami i nie są ze Slytherinu, a to umieją. Może ty się w końcu tego nauczysz?
- Nie - powiedziała Lily. - Sectum sempra mi wystarczy.
- Sectum sempra? - spytała Rachel. - Lepsze jest crucio.
Rzuciła jednego cruciatusa w Lily. Lily zdążyła zablokować zaklęcie.
- No, bardzo fajnie ci to wyszło - powiedziała Rachel i rzuciła jeszcze jednego cruciatusa w Lily. Tym razem zaklęcie też zostało zablokowane.
Lily nie chciała dostać cruciatusem ani nie chciała patrzeć na tortury Johna. Już po chwili Lily i Howell dołączyli do Pottera, który szedł z braćmi Slughornami i Jordanami.
- A gdzie macie drugiego Howela i Thomasa? - spytał Bruce lily. - Nie szli z wami?
- Nie - powiedziała LIly. - My sami szliśmy. Może oni sobie wcześniej do Hogwartu poszli.
- No tak - powiedział Potter. - Howell do Joule, A Thomas do Coffey.
- Do Joule? - spytała Lily. - A nie do Kelsey?
- Może do obydwu - powiedział James.
Przez resztę drogi tak rozmawiali do której z pierwszoroczniaczek mógł pójść Paul Howell.
Po jakimś czasie doszli do Hogwartu.
- Idziesz do naszego pokoju wspólnego? - spytał John Lily.
- Właśnie miałam spytać czy mogę do was przyjść - powiedziała Lily. - Idę do was, bo co ja będę robić u siebie.

- Howell, ale Cassie na pewno pójdzie z Delem.
- Nie pójdzie z Delem.
- A właśnie, że pójdzie. No zobacz jak oni ze sobą gadają.

Fragment takiej rozmowy usłyszeli trzecioroczniacy kiedy weszli do pokoju wspólnego Gryffindoru. Tą rozmowę jak można było się domyślić zaczęła Kelsey. Ciągle mówiła Howelowi, że Cassie na pewno w trzeciej klasie pójdzie do Hogsmeade z Delem i że Howell będzie mógł z nią pójść.
W drugim kącie pokoju wspólnego siedziała Cassie i liczyła jakieś zadanie z fizyki. Obok niej siedział jakiś chłopak, którego trzecioroczniacy jeszcze nie znali.

- A wy wcześniej wróciliście z Hogsmeade? - spytała Lily Paula. - Bo jakoś was w Hogsmeade nie widziałam.
- No bo wyszliśmy wcześniej - powiedział Paul. - Bo nic ciekawego tam nie było.
- To mogłeś z nami pójść - powiedziała lIly. - Byś sobie popatrzył na tortury Johna, jak ja rzucam jakieś zaklęcia na Rachel.
- Albo mógłbyś pójść z Cassie - powiedziała Rose.
Trzecioroczniacy zaczęli zajmować jakieś wolne miejsca.
- John, powiedz mu coś - powiedziała Kelsey do Johna. - Bo on nie chce pójść ze mną do Hogsmeade za dwa lata. A Cassie na pewno pójdzie z Delem.
- A co ja mam jemu powiedzieć? - spytał John. - I który to jest Del i gdzie on jest?
- To jest tamten co próbuje gadać z Cassie - powiedziała Kelsey. - A go nie znasz, bo on tydzień temu doszedł. No i ty ciągle z Lily gadasz dlatego nie zdążyłeś go poznać.
Lily rozejrzała się po pokoju wspólnym. Niedaleko tego kąta w którym siedziała Kelsey siedziała Eileen ze swoimi koleżankami ze Slytherinu. Miejsce obok niej było wolne. Lily podeszła tam i zajęła to miejsce. Po chwili do niej doszedł John Howell.
- No i jak było w Hogsmeade? - spytała EIleen.
- Bardzo fajnie - powiedziała Lily. - Ja trochę rzucałam zaklęcia na Watson, bo ona znowu torturowała Johna.
- A ja byłam u Cory i Kate - powiedziała Eileen. - U mnie też bardzo fajnie było. Wszyscy pierwszoroczniacy tam byli.

- Daj mi dokończyć to zadanie - powiedziała Cassie do Dela. - Jak skończę to pogadamy.
- Ale ty już pięć minut je robisz - powiedział Del.
- Bo ty ze mną gadasz - powiedziała Cassie i zaczęła rozwiązywać zadanie dalej.
Po minucie skończyła.
- O czym chcesz pogadać - spytała Cassie.
- Ja ci tylko mój komputer chciał pokazać - powiedział Del i wyjął z torby laptopa firmy Del z Windowsem 7.
- Większość ma u nas Macintoshe - powiedziała Cassie. - Na przykład Howelowie mają.
- Którzy to Howelowie?
- Jeden tutaj jest. Siedzi ze Snape. Nie z tą z naszej klasy tylko z tą drugą.
Del włączył swój komputer.
Cassie spojrzała na ekran.
- Masz tam jeszcze Windowsa 7? - spytała. - Już ósemkę wyprodukowali.
- Ale ja wolę 7 - powiedział Del.
- A nie masz żadnego sprzętu Apple’a?
- Mam tylko Iphone’a.

A co tymczasem robiła Lily Snape?
Myślała o tym wyjściu do Hogsmeade. Oprócz tych cruciatusów cały pobyt uważała za udany. Kolejne kilka godzin spędzone z Johnem Howelem. Lily myślała co zrobić z tym wspomnieniem na lekcji legilimencji i oklumencji. Musiała je wrzucić do myślodsiewni albo usunąć. Ale usuwać tego wspomnienia nie chciała. Miała jeszcze niedzielę na to, żeby zdobyć jakąś myślodsiewnie. Postanowiła pójść po nią do Pottera. Może on jakąś ma.

Fajne urodziny

Siemanko.
Dzisiaj miałam wyprawiane urodziny. Były trochę spóźnione, ale było na nich bardzo fajnie.
Były na nich moje koleżanki Iza i Kasia. Miała być jeszcze Paulina, ale nie mogła przyjechać. Kasia była już u mnie wczoraj. Wczoraj słuchałyśmy muzyki i robiłyśmy listę na urodziny.
Dzisiaj przy śniadaniu tata włączył nagranie z naszego święta grupy. Później poprosiłam tatę, żeby mi włączył nagrania z dzieciństwa. Słuchałyśmy z Kasią tych nagrań. Najlepsze było nagranie pod tytułem “Kazanie”, a tekst z tego najlepszy to: “Dzieci Paulinka robiła takie słowa na gumowy zamek” i “Alając zupę”. Hahaha, śmieszne to było xD . Grałam z Kasią i z moim bratem w Milionerów. Koło drugiej przyjechała Iza. Dostałam fajne prezenty. od Kasi dostałam słodycze i zawieszkę do branzoletki, a od Izy dwie zawieszki i świeczki zapachowe. Posłuchałyśmy muzyki z listy. Później był obiad. Z Izą też trochę posłuchałyśmy moich nagrań i też było trochę śmiechu xD . Przy tych nagraniach piłyśmy szampana dla dzieci. Później słuchałyśmy festiwalu piosenki angielskiej 2011 z naszej szkoły. Ja zdjęłam jakieś moje pudełka i oglądałyśmy różne rzeczy.
Kończę ten wpis.
Do następnego wpisu, który na pewno się kiedyś pojawi :) .
Pozdro.

Nagrania i próbne egzaminy

Siemanko.
jOpiszę tutaj ten tydzień, bo tyle w tym miesiącu się będzie działo, że w jednym wpisie będę musiała o tym trochę pisać. Więc ten wpis teraz umieszczę.
W poniedziałek miałam klasowe mikołajki. Dostałam na nie wisiorek i kolczyki. O 15.30 miałam nagrania na płytę szkoły muzycznej i grałam tam na skrzypcach. Nagrywałam dwie piosenki “Zimową piosenkę” i “Chodźmy do mamy”. Nagrania potrwały do 17 z kawałkiem i fajnie na nich było.
We wtorek miałam grupowe mikołajki, na które dostałam słodycze. No i z wtorku tyle.
W ostatnie dni miałam próbne egzaminy. W środę była najpierw historia z wosem, a później polski. Na polskim była rozprawka na trudny temat. Jakoś ją napisałam. Następnego dnia była najpierw przyroda, a później matma. Nie wiem jak to mi poszło. Dzisiaj był angielski podstawowy i rozszerzony. Myślę że słuchowe źle zrobiłam. No i na rozszerzonym angielskim było trochę trudne ósme pytanie. Jakoś je też napisałam. Ale pewnie za mało.
Dobra, kończę ten wpis. Teraz nie będę się chyba na razie tym przejmować, bo to tylko próbny egzamin jest. W kwietniu będę się przejmować :) .
A teraz kończę i pozdro.
Do czytelników fanfiction:
Nadal nie wiem kiedy rozdział się pojawi. Będę go może tworzyć niedługo :) .
A teraz naprawdę kończę już ten wpis i pozdro.

Ostatnie rzeczy w szkole

Siemanko.
Opiszę teraz kolejny miesiąc w szkole, bo trochę się u mnie zdarzyło.
Najpierw napiszę o sprawdzianie z fizyki 17 listopada. Fajnie wyszło, bo miałam wtedy urodziny, a sprawdzian był z elektryczności czyli z mojego ulubionego tematu z fizyki. Dostałam z niego 6. Był jeszcze sprawdzian z geometrii, z którego dostałam 5 plus. Miałam też zadaną jedną rozprawkę, z której dostałam 5 minus. Na polskim były przerabiane dwie lektury. Jedną lekturą była książka “Oskar i pani Róża”. Bardzo mi się podobała ta lektura. Druga lektura to “Pierścień” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. To jak dla mnie mniej było ciekawe. Jeszcze było zadawane kilka prac domowych, o których nie będę tu pisać, bo nie chcę rozciągać wpisu na niewiadomo ile.
W Grudzień się zapowiada na miesiąc pełen wydarzeń. W poniedziałek będę nagrywać piosenki na płytę szkoły muzycznej. Będę tam grać na skrzypcach. W środę, czwartek i piątek będę mieć próbne egzaminy. Jeszcze 5 grudnia będą u mnie w klasie klasowe Mikołajki i w grupie 6 grudnia będą grupowe. 13 grudnia jest sprawdzian z matmy. No i przed świętami też pewnie coś będzie.
Kończę ten wpis.
Do następnego, który się kiedyś pojawi.
Jeszcze do czytelników fanfiction” Nie wiem kiedy rozdział będzie. Mam już jego połowę i na razie nie mogę dopisać dalej. Może będzie na początku albo na końcu tego miesiąca, nie wiem dokładnie.
Zaczęłam książkę “Komórka” Stephena Kinga, ale o niej napiszę jak skończę.
Szkoda, że Ivona for Klango nie działa, bo muszę korzystać z Agaty, a z niej w Klango nie lubię korzystać.
Teraz już naprawdę kończę i pozdrawiam.

Avatar 19

Siemanko.
Avatar na najbliższy czas to fragment jednej piosenki Rihanny z najnowszej płyty. Nazywa się “Talk that talk”. Płyta ma taki sam tytuł.
Kończę ten wpis.
Pozdro.

Następna strona »